Chcę spróbować fotografii – podstawy

Jak każdy początkujący fotograf (lub fan filmów kręconych lustrzanką) masz wiele pytań – o sprzęt, typ aparatu i konkretny model. Mówisz sobie „Chcę spróbować fotografii” i w głowie kiełkują powoli pytania, na które chciałbyś poznać odpowiedzi. Poczekaj jednak z ich zadawaniem, bo na wiele możesz odpowiedzieć sobie sam, choć właściwie powinienem powiedzieć, że możesz je ZNALEŹĆ sam. W dobrym guście jest przeprowadzić wywiad środowiskowy, nim zaczniesz zasypywać wszelakie fora pytaniami, na które odpowiadano już wiele razy. Tutaj zebrałem informacje, które raczej ciężko znaleźć w jednym miejscu w internecie.

chcę spróbować fotografii

BUDŻET

Potrzebujesz zawsze punktu zaczepienia w początkach swoich poszukiwań. Jako, że jesteś zielony a google zasypuje cię zbyt wieloma możliwościami, to zacznij od czegoś, co jest oczywiste dla ciebie: budżetu. Pieniądze rzecz ważna przy zakupach, a tę kwotę powinieneś móc określić. Ile leży w skarbonce? Jaką sumę masz do dyspozycji lub na jakie raty jesteś w stanie sobie pozwolić? Budżet opracuj dokładnie. Jeżeli w ręku masz 2500 zł to nie myśl, że możesz kupić aparat za 2500 zł. To znaczy możesz, ale za chwilę zrozumiesz, że to nie był koniec wydatków. Fotografia, niezależnie od wybranego stylu i sprzętu oznacza zakup akcesoriów. Podstawowe akcesoria to statyw, karty pamięci, paski, baterie i torba lub plecak. Jak szybko będzie trzeba owe akcesoria kupować? To zależy wyłącznie od ciebie, twojej cierpliwości i chłodnego podejścia do tematu. A więc ustalamy budżet.

WYBÓR KLASY SPRZĘTU

Skoro już ustaliłeś budżet, czas wybrać klasę sprzętu fotograficznego. Klas jest kilka, w każdym z nich znajdziesz sprzęt od 500 do 5000 zł, każda ma swoje plusy i minusy. Tu Pokrótce je tutaj przedstawię:

Sprzęt jednolity

Jest to sprzęt bez możliwości rozbudowania. Taki, jaki kupujesz, taki zostanie na zawsze. Nie wymienisz obiektywu, nie doczepisz zewnętrznej lampy, sprzęt nie obsłuży zewnętrznych akcesoriów takich jak nadajniki, wyzwalacze radiowe itp. Są przypadki, gdy da się część funkcji imitować – kombinować z aplikacjami, wi-fi czy modyfikować firmware, można dokupować jakieś dziwne akcesoria pozwalające imitować efekt fish-eye czy zwiększać ogniskową, ale to rozwiązania na krótką metę, które bardziej zabierają czas na ich aktywowanie niż dają rzeczywiste korzyści.

1. Telefony komórkowe

Dużo zależy od telefonu. Niestety większość ma protezy aparatów i nie nadają się do focenia czegoś więcej niż wspólnych urodzin czy wycieczki w góry. Są oczywiście telefony za grube setki złotych, które w odpowiednich rękach zrobią zdjęcia bardzo przyzwoite. Jeżeli masz porządny smartfon, możesz zupełnie pominąć temat aparatów kompaktowych, o których napisałem punkt niżej. Aparat w telefonie ma ten minus, że jest dość nieporęczny i szybko wypstrykasz baterię – tym bardziej, że to telefon, więc pewnie grasz na przystanku albo dzwonisz do rodziców, by się nie martwili, więc po kilku godzinach zostajesz z martwym sprzętem w kieszeni. Inny minus to konieczność zakupywania nietypowych akcesoriów do tego typu fotografii – specjalne statywy, uchwyty i inne gadżety, które często są kompatybilne tylko z konkretnym typem telefonu. Nie ma nic złego w korzystaniu z telefonu jako aparatu, jeżeli to lubisz i wychodzą ci dobre zdjęcia (instagram jest pełen naprawdę dobrych zdjęć). Inna sprawa to niezbyt łatwe operowanie ustawieniami takimi jak ISO, przysłona czy szybkość migawki – nawet nie wiem, czy można te parametry zmieniać w telefonie. Ogromny plus fotografii komórkowej to fakt, że sprzęt masz zawsze przy sobie, a to przecież podstawa hobby fotografa – by sprzęt zawsze mieć pod ręką, bo nigdy nie wiadomo…

Plusy

  • masz go zawsze przy sobie
  • w droższych modelach obrazek jest przyzwoity
  • urządzenie wielofunkcyjne
  • niemal natychmiastowe funkcje społecznościowe (instagram, facebook)

Minusy

  • żywotność urządzenia
  • brak zaawansowanych ustawień
  • ograniczona późniejsza obróbka (brak RAW)
  • to wciąż nie jest pełnoprawny aparat i w końcu da się to odczuć
2. Małpka/kompakt

Popularny rodzaj aparatu dla każdego – dla cioci na wakacjach i dla profesjonalisty w plenerze. Rozrzut cenowy w tym segmencie jest bardzo duży. Kupisz kompakt za 100 zł, kupisz i za 3000 zł. Kompakt jest też często polecanym aparatem dla zupełnie początkującego amatora. Moim zdaniem jest to rada niezupełnie na czasie. Małpki są dla wakacjowiczów i chcąc uczynić z fotografii swoje hobby pominąłbym zupełnie ich temat – a przynajmniej tych tanich. Małpki do 300 zł są słabe pod każdym względem, a ustawień manualnych (które są dla nas bardzo ważne) nie masz praktycznie żadnych – jest większa szansa, że w telefonie masz lepszy aparat niż ma małpka z tego przedziału cenowego.

Oczywiście zaraz podniosą się głosy, że wielu pro używa małpek, wiele zdjęć z małpek wygrało konkursy – racja, ale to nie jest argument przemawiający za tym, by każdy fotoamator uczynił ze swojego pierwszego sprzętu właśnie tani kompakt.

Nie ma też nic złego, jeżeli chcesz zacząć od aparatu kompaktowego. Pomyśl jednak – aparat w smartfonie, który zapewne masz, robi zdjęcia porównywalne jakościowo z małpkami za 200-300 zł, a jeżeli to naprawdę high-endowy smartfon, to masz tam odpowiednik aparatu za 400-600 zł. Wart uwagi kompakt kosztuje koło 500 zł w górę, a za tę cenę możesz kupić używaną lustrzankę z wymienną optyką.

Plusy typowego kompaktu

  • poręczny, mieści się w kieszeni
  • tani – mniej go szkoda i całkiem przystępny przy małym budżecie
  • prosty w obsłudze
  • żywotność baterii i dostęp do nowych w każdym sklepie

Minusy typowego kompaktu

  • brak zaawansowanych ustawień
  • ograniczona późniejsza obróbka (brak RAW)
  • to wciąż nie jest pełnoprawny aparat i w końcu da się to odczuć

Sprzęt modularny

Jest to wyższa klasa sprzętu. Od tego miejsca pojawia się pojęcie body/puszka i szkła/obiektywy. Sprzęt modularny pozwala o rozbudowę o dodatkowe akcesoria i ma do tego dedykowane złącza. Podstawowe pojęcia:

  1. Body/puszka – jest to sam aparat – bez obiektywu. Nie da się samym body zrobić zdjęcia.
  2. Szkło/obiektyw – jest to sama optyka, która nie posiada możliwości zrobienia zdjęcia i sama w sobie jest bezużyteczna.
  3. hot-shoe/stopka/gorąca stopka – jest to złącze najczęściej przeznaczone na zewnętrzną lampkę błyskową lub inne akcesoria (np. nadajnik radiowy czy poziomica).

Te trzy elementy tworzą podstawę i, zależnie od aparatu, dochodzą jeszcze inne złącza, porty, mocowania i różne, już opcjonalne cechy.

1. Analogi na klisze

Aparaty analogowe na klisze – dla mnie to temat póki co obcy. Zamiast karty pamięci używają kliszy filmowej o różnej długości i czułości. Nigdy nie masz podglądu na żywo, nigdy nie podejrzysz zrobionego przed chwilą zdjęcia. Dopiero, gdy wywołasz film, przekonasz się, co tak naprawdę cyknąłeś. Fotografia analogowa nie jest łatwa, wymaga czasu, przemyślanych zdjęć, cierpliwości i sporo miejsca na kuwety, odczynniki i kupę drobnego sprzętu, jeżeli robisz ciemnię w domowym zaciszu. Do tego dochodzą drobne, regularne zakupy. Wielu fotografów starej daty robi z tego religię, wielu nowych fotografów zachłysnęło się magią klisz, odczynników, powiększalników. Kto wie, czy sam kiedyś w temat nie wejdę i kto wie, czy kiedyś Ty tego nie zrobisz. To nie znaczy, że jest to obowiązek, absolutny „must be done” by móc nazwać się fotografem. Nie umniejszaj sobie, jeżeli analog cię nie kręci, nie lekceważ jednak mocy leżącej w tej fotografii. Są ludzie, którzy wchodząc w świat analogów, odstawili na półkę swoje cyfrowe lustrzanki.

I nie ma co ukrywać, analog to kopalnia wiedzy praktycznej, której nie zdobędziesz na lustrzankach cyfrowych. Aparat na kliszę kupisz raczej tanio, ale lista drobnych zakupów potrafi rosnąć z dnia na dzień. Dość pewne, że więcej czasu spędzisz na zgłębianiu wiedzy teoretycznej niż na fotografii – dla nerdów w sam raz ;].

Plusy

  • stosunkowo tanie
  • kopalnia wiedzy z dziedziny fotografii
  • całkiem tania wymienna optyka
  • zmusza do myślenia
  • wyjątkowa satysfakcja z udanego zdjęcia

Minusy

  • nie dla niecierpliwych
  • długa lista drobnych wydatków
  • zasadniczo analogii to rynek wtórny, ciężko o dobry sprzęt
  • pełen manual – nie na szybkie akcje.
2. Zaawansowane kompakty

Od pewnego pułapu cenowego zaczynają się kompakty wysokiej jakości, porównywalnej z porządnymi lustrzankami i tak jak lustra – z wymienną optyką. Wtedy wszelkie wątpliwości z wyborem między kompaktem a lustrzanką są uzasadnione i wymagają rozważenia wielu za i przeciw, ale to kwestia bardzo indywidualna. Profesjonalista nie kupi kompaktu za 200 zł nawet do użytku domowego. Kupi zaawansowaną zabawkę, zminiaturyzowaną lustrzankę (choć nie tak całkiem zminiaturyzowaną), wielce przydatną w pewnych warunkach i posiadającą pewne pożądane cechy– choćby udawanie taniej małpki, która nie kusi potencjalnego złodzieja. Inaczej jest też dźwigać Full Frame w góry w torbie, a inaczej kompakt w kieszeni, a sam kompaktowy aparat nie rzuca się w oczy i nie onieśmiela, gdy fotografujesz ludzi.

Plusy zaawansowanego kompaktu

  • mały, ale zmieści się tylko w większej kieszeni
  • obraz porównywalny z droższymi lustrzankami
  • niepozorny – nie onieśmiela swoim gabarytem, nie kusi złodziei
  • uniwersalne zastosowania
  • dostępne zaawansowane ustawienia
  • Wymienna optyka

Minusy zaawansowanego kompaktu

  • cena
  • na razie mały wybór obiektywów
3. Standardowa lustrzanka (canon APS-C / nikon DX)

Lustrzanki to obecnie najpopularniejszy typ aparatów i jest to temat mi najbliższy. Niegdyś dla profesjonalistów, teraz każdy gimnazjalista może sobie na ten sprzęt pozwolić, jeżeli zachował pieniądze z komunii. Moim zdaniem właśnie ten typ aparatu warto kupić na początek, więc bez zbędnych rozmyślań zalety i wady, które trzeba wziąć pod uwagę.

  • Jest duża

Nawet mała lustrzanka jest duża… Względem aparatu kompaktowego. Co to oznacza dla nas? Po pierwsze nie schowasz aparatu do kieszeni. Idziesz na imprezę, to taszczysz torbę i generalnie nie szalejesz. Nie da się w połowie imprezy stwierdzić „a, należy mi się coś od życia” i ruszyć na parkiet czy w tłum pogo. To oznacza, że idziesz do auta (lub szatni) zostawić sprzęt. A potem martwisz się resztę imprezy, czy sprzęt wciąż jest tam, gdzie go zostawiłeś. W końcu zostawiłeś gdzieś dobrych kilkaset złotych. To nie jest aparat na zdjęcia pamiątkowe z imprezy.

  • Jest ciężka

Wydaje się, że nie jest, ale jak ponosisz ją w torbie z dodatkowymi akcesoriami albo na szyi na oryginalnym pasku, szybko rozejrzysz się za alternatywami – plecak dla fotografa, szelki, mocowania. Zresztą nie chodzi o sam aparat, ale też o obiektyw do niego przykręcony. Jeżeli jesteś miłośnikiem przyrody to szybko odczujesz ciężar swojego hobby.

  • To jednak gruby pieniądz

Będziesz się bał ją gdziekolwiek zabierać. Impreza? Wycieczka pod namiot? Plaża w Sopocie? Ktoś może ją ukraść, może się uszkodzić. Możesz ją zwyczajnie zgubić. Jeżeli jedziesz np. do pracy i po drodze wstępujesz do sklepu, bierzesz torbę ze sprzętem i idziesz – nie zostawiasz sprzętu w samochodzie nawet na chwilę.

  • Wymaga miejsca

W sensie – wymaga miejsca przy twoim ciele. Aparat wisi na szyi, torba przy biodrze, może nawet statyw masz w drugiej ręce a plecak ciąży na jednym ramieniu. Byłem w żabce z całym oporządzeniem i uwierz, to fatalne uczucie przeciskać się z całym tym złomem (miałem tylko torbę z lustrem w środku + statyw w dłoni). Jak rozbudujesz zestaw fotografa, to dochodzą dodatkowe obiektywy, lampa i ogólnie zaczyna się robić ciasno i nieporęcznie.

  • Musisz ją nosić ze sobą

Po to kupiłeś lustro – żeby robić ładne zdjęcia. Same nie przyjdą, musisz szukać kadrów, a trudno zrobić zdjęcie… bez aparatu. Ja noszę ją gdzie tylko mogę – jak jadę samochodem do pracy, to staram się brać ją codziennie, bo już kilka razy przepuściłem dobry kadr na niepozornej, w teorii nudnej drodze do pracy.

  • To kombajn

Lustrzanka z obiektywem kitowym i funkcją nagrywania filmów to all-in-one amatora rejestrowania wspomnień za rozsądne pieniądze. Nagrasz film wysokiej jakości, zrobisz zdjęcia na bezczelnym automacie, gdy nie masz ochoty myśleć nad kadrem. Gdy najdzie cię wena kreatywności, przełączasz na M i oddajesz się swojej pasji.

  • Na początku to tylko jeden duży wydatek

Gdy kupisz aparat z kitem, czy to używany czy nie, to zasadniczo kończą się twoje wydatki na pewien czas. Nie musisz od razu kupować zewnętrznej lampy, innego obiektywu, statywu, torby, wężyka czy gripa. Jeżeli już, to pierwszym zakupem powinien być statyw i torba/plecak na aparat, ale i bez tego możesz się obejść.

  • Obiektywy zostają

Generowany obrazek (pomijając doświadczenie fotografa) zależy tak samo od body jak i od obiektywu. O ile body starzeją się dość szybko, to optyka bardzo długo trzyma wysoką cenę. Przy odpowiednim doborze zakupowanych szkieł przejście z amatorskiej lustrzanki do profesjonalnej, pełnej klatki to kwestia wymiany tylko body a nie całego asortymentu.

  • Jakość obrazka

Prawidłowo wykonane zdjęcie nawet na obiektywie kitowym, który nie uchodzi za szczyt jakości, jest zwyczajnie bardzo dobre. Przy użyciu manualnych ustawień można stworzyć zapierające dech w piersiach zdjęcia – czy to dla rodziny, czy do pracy, czy na wystawy.

  • Można zacząć zarabiać

Już ten typ lustrzanki (aps-c) pozwala na profesjonalne zastosowania. Studio, reportaż, zdjęcia stockowe i dla magazynów – wszystko to stoi otworem i to już od obiektywu kitowego. Po rozbudowaniu zaplecza akcesoriów możesz przyjmować drobne zlecenia, gdzie jedynym ograniczeniem jest twoja wiedza i umiejętności.

  • Akcesoria

masz ich multum do wyboru. Statywy, slidery, gripy, obudowy wodoszczelne, wężyki, plecaki, lampy, paski i wiele innych bardzo niestandardowych, specjalistycznych narzędzi, które nie są dostępne dla segmentu aparatów kompaktowych i niższych.

Aparaty powyżej 5000 zł

Tutaj mamy aparaty typu Full Frame, średnio i wielkoformatowe. Full Frame cieszy się teraz dużą popularnością wśród amatorów, ale zakup wymaga przemyślenia.

Lustrzanka Full Frame / Pełna Klatka (Nikon FX)

Tu sprawa jest skomplikowana. W momencie, gdy piszę ten tekst, robi się mała rewolucja na rynku wtórnym sprzętu fotograficznego. Więc tak – wyobraź sobie, że najdroższa niegdyś lustrzanka Full Frame canona – 1D – kosztowała 20 tysięcy złotych. Dziś, można używkę dostać za 2-3 tysiące (widziałem takie okazje) – ale należy pamiętać, że ten model to prehistoria. Z historii nowszej mamy Canona 5DMKII. Ta pełna klatka (z funkcją nagrywania filmów) kosztowała kiedyś 10 tysięcy, teraz używkę dostaniesz za… 2-3 tysiące (znów, widziałem takie okazje). Więc brać tego 1D? No nie, bo można się domyślić, że to prawie-że-relikt, ale ten 5DMKII to pewien rarytas. Cena 5DMKII wynika z tego, że wyszły nowe wersje tego aparatu (5DMKIII, 5Ds) na nowych podzespołach i 5DMKII przy nich mocno blednie. Ale czy jest dużo gorszy? Dla profesjonalistów: tak. Dla nas amatorów to może być prawdziwa okazja. Dorwać do swoich chciwych rączek pełną klatkę? Kto by z nas nie chciał? Najtańsza nowa pełna klatka to 6D i kosztuje circa 6 tysięcy – bez obiektywu. Używaną można dorwać za blisko 5 tysięcy złotych.

Wydaje mi się, że na samym początku przygody należy pominąć pełne klatki, średnie i duże formaty i inne wynalazki w stylu „ten aparat nagrywa w 4K” bez względu na to, jakie okazje by się nie trafiły. Wyjdzie to z korzyścią dla budżetu, stresu i własnego rozwoju. Przede wszystkim zaczynamy przygodę z fotografią. Można na początku przygody z autami kupić lambo, ale trzeźwo myślący człowiek nie dokona takiego zakupu nawet, jeżeli go stać. Tak więc choć jest okazja, to ciężko stwierdzić, czy warto kupować Full Frame. Może i masz luzem kilka tysięcy złotych i załóżmy, że kupujesz używanego 5DMKII. Po pierwsze, ma już pewien przebieg, powiedzmy 80 tysięcy. Nic w tym złego, bo canon daje gwarancję na 200 tysięcy klapnięć migawki (w tym modelu), więc sporo przed tobą. Ale szczerze mówiąc – nim się porządnie nauczysz fotografii to z powodzeniem 50 tysięcy wypstrykasz. Zanim zaczniesz pstrykać, musisz kupić obiektyw, bo pamiętaj, że na rynku wtórnym FF rzadko znajdziesz zestaw body+obiektyw. Obiektyw do FF wypadałoby kupić dobrej klasy, a wtedy to wydatek rzędu 3000 zł, ale na siłę możesz kupić Canona 50mm 1.8 za 400 zł – daleko jednak na nim nie ujedziesz.

Idąc dalej – za jakiś czas zaczynasz czuć potrzebę dokupywania akcesoriów do aparatu, a oryginalne gripy czy specjalne szelki kosztują. A jeżeli ci się znudzi fotografia, to zasadniczo wydałeś niepotrzebnie całkiem sporo siana – a tego już nie odzyskasz w znacznej części. Jeżeli pasja cię wciąga, to zaraz migawka lub cokolwiek innego zacznie nawalać. Serwis tych aparatów nie jest tani. Czas mija i gdy już jesteś zaawansowanym fotografem, jesteś do tyłu ze sprzętem i, cholera, zwykła amatorska lustrzanka APS-C, która właśnie weszła na rynek, bije na głowę twój aparat pod wieloma względami. A kosztuje tyle samo, jak nie mniej – i weź tu bracie nie zgłupiej.

Bo powiedzmy też sobie prawdę – fotografem nie zostaniesz w miesiąc – to kilkuletnia nauka i taki okazyjny Full Frame niekoniecznie jest dobrym wyborem dla początkującego. Co nie oznacza, że nie możesz – rób jak czujesz.

Plusy

  • Jakość obrazka
  • ergonomia
  • dużo danych zawartych w RAW
  • Sprzęt wiele „wybacza”
  • Wysoka jakość wykonania (duża odporność na kurz i wilgoć)
  • Aparat do zarabiania pieniędzy
  • Wymienna optyka

Minusy

  • cena
  • pełnię możliwości osiąga w rękach profesjonalistów
  • to naprawdę duży i niepodręczny sprzęt
  • drogie oryginalne akcesoria
  • drogi serwis (po gwarancji)
Aparaty średnio i wielkoformatowe.

To dla mnie temat obcy na równi z analogami. Są to specyficzne/specjalistyczne aparaty dla specyficznych/specjalistycznych fotografów. Nie są dla amatora, bo amator nie uzyska takiego wsparcia, jaki uzyska przy zwykłych lustrzankach nikona czy canona. Można kupić, ale czeka cię długa, moim zdaniem mocno nieopłacalna droga przez mękę. Warto zwrócić uwagę na tego typu aparaty, gdy będziesz poruszał się w świecie lustrzanek jak ryba w wodzie. Niekoniecznie po to, by je kupić, ale by zwyczajnie poszerzać wiedzę.

Następny krok

Gdy sprawdzisz budżet i wybierzesz klasę sprzętu, czas na następny krok – przejrzenie dostępnych w sektorze i budżecie modeli. Jako, że chciałbym uczynić poradnik uniwersalnym nie będę wskazywał konkretnych modeli a tym bardziej ich opisywał. Podpowiem wam za to, na co zwracać uwagę i gdzie znaleźć konkretne informacje na temat interesujących was modeli.

Sellcast Opublikowane przez:

Samouk, który znalazł pasję w grafice komputerowej, którą praktykuje zawodowo w branży reklamowej. Po godzinach tworzy dla siebie - grafika, teksty, motion design. Uwielbia też patrzeć na świat zza szkła obiektywu.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.