Skąd masz mój adres?

Jeżeli jesteś pewien, że nie zapisywałeś się do newslettera lub nie korzystałeś z moich usług graficznych to twój adres e-mail mógł znaleźć się w mojej bazie na dwa sposoby.

Pierwsza możliwość – znalazłem adres na twojej oficjalnej stronie internetowej (a tak zbieram adresy tylko potencjalnych zainteresowanych, np. agencji reklamowych) lub ktoś mi go przekazał pocztą pantoflową jako potencjalnego chętnego do skorzystania z usług grafika. Druga możliwość – twoja wizytówka dotarła do mnie na Targach Reklamowych na których bywam.

Jeżeli jednak twój adres nie był publiczny i jesteś prawie pewien, że nie mógł do mnie trafić, to znaczy, że jesteś wśród moich kontaktów przez czyjąś… głupotę. Ktoś kiedyś nie był ostrożny przy wysyłaniu świątecznych życzeń (oferty, informacji czy innego mailingu) i dodał cię jako odbiorcę DW zamiast odbiorcę UDW. Już tłumaczę dokładniej, o co chodzi.

Wiele agencji/drukarni/studio ma własne zasoby adresów klientów i normalne jest, że czasem wysyłają różnego rodzaju masowe maile. Źle robią, że używają do tego outlooka, thunderbirda czy innego zwykłego klienta pocztowego (nawet webowego). Gdy dodają listę odbiorców zazwyczaj zaznaczają wszystkich z listy kontaktów – tych może być nawet kilka setek.

Ci bardziej nieświadomi nie wiedzą, że cała ta lista jest widoczna od strony odbiorcy, jeżeli nie użyją opcji UDW lub niedopatrzą, że właśnie tej, a nie zwykłęgo DW powinni użyć. Dość często cała ta lista jest dodana do książki adresowej z automatu gdy przyjdzie odpowiedzieć na tego maila lub gdy używa się pluginów, lub ręcznie rozkazuje się programowi dodać nadawcę do książki.

Tak czy siak, zapewne w ten sposób wylądowałeś u mnie w książce adresowej. Co jakiś czas potrafiłem wyłapać ten mankament i czyściłem książkę z obcych adresów, jednak nie jestem w stanie przy rosnącej ilości kontaktów pilnować, czy ktoś znów nie uraczył mnie setką nowych wpisów do książki. Jest to między innymi powód, dla którego przenoszę swój mailing na zewnętrzną usługę – nie muszę pilnować już książki adresowej, nie muszę eksportować i importować jej między różnymi klientami lub przy reinstalacji systemu, wszystko wpisuję w jedno miejsce i tam zostaje.

Zatem bardzo przepraszam, jeżeli wysłałem do ciebie wiadomość, której zwyczajnie nie chciałeś i nie spodziewałeś się dostać. Użyj opcji wypisania się w mailu, który skłonił cię do wejścia na tę stronę.

Dzięki i pozdrawiam,

Tomasz Florczak

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.