Skycolor StormJet 3180 – 180cm

Skycolor StormJet 3180 to chińska maszyna na głowicy DX5 – Jej konstrukcja i obsługa wydaje się prostacka, ale tu może leżeć pułapka. Co dobrego przyszło mi z użytkowania plotera przez ponad rok?

Zalety

Poza jedną, zasadniczą i dość ważną kwestią (którą poruszę przy okazji omawianiu wad) Skycolor StormJet 3180 sprawuje się niemal bezproblemowo. Drukuje już długo, przeszła kilkudniowe testy druku niemal non stop i do tej pory nie było problemu, którego nie można było rozwiązać samemu. Gdy już wszystko ustawisz i początek druku jest w porządku, zasadniczo podpinasz wydruk na nawijarkę i co jaki czas kontrolujesz sprawy. Tusze wlewa się do plastikowych pojemników z tyłu maszyny o pojemności około 1 litra. Maszyna jest gotowa do druku zaraz po przełączeniu przycisku na ON. Jedynie przezornie wykonany test dysz (jak do tej pory rzadko wymagający czyszczenia) i jeżeli wszystkie palą, drukujesz zasadniczo bez stresu. Kolejnym plusem jest wysokość karetki regulowana pokrętłem, ale tu uwaga – dla niedoświadczonych użytkowników może być to problem, gdyż kalibracja Skycolor StormJet 3180 odbywa się na pewnej ustawionej przez serwis wysokości i jeżeli dokonujemy zmiany, to raczej ciężko „na czuja” powrócić do poprzedniego ustawienia, ponieważ nie jest to pokrętło o, powiedzmy, 4 skokach, tylko zwykła gwintowa śruba bez żadnej możliwości łatwego powrócenia lub przeskakiwania między ustawieniami. Dla mnie to nie problem, bo zawsze mogę wykonać ponowną kalibrację, jeżeli pogubię się w wysokości karetki, ale początkujący user może nie zauważyć problemu z jakością druku po zmianie wysokości. Menu w Skycolor StormJet 3180 jest proste i raczej przejrzyste, nauka obsługi to kilka powtórzeń czyszczenia, media move, zmiany podsysu czy szybkości karetki.

Wady

Podstawowa to oryginalna nawijarka, która bardzo często się psuje. Wynika to z chińskiej kontrukcji silniczków, której zębatki są PLASTIKOWE! Nie ma żadnego czujnika oporu, by przeciwdziałać ich zużyciu, jest tylko sprzęgło, którego zasada działania jest tak obmyślana, że w istocie tylko przedłuża agonię silniczka. Od momentu zakupu maszyny mamy już 3 nowy zestaw nawijarek (serwis maszyny, Via Color, za każdym razem stanęło na wysokości zadania) – aktualnie trzeci zestaw nawijarek działa bez niespodzianek (widoczna jest inna konstrukcja, ale czy ma plastikowe zębatki to nie wiem, bo nie było na razie potrzeby rozbierania konstrukcji). Nowa nawijarka jest z wersji dwugłowicowej, wymagała przerobienia mocowania systemu nawijania na inne rury (okrągłe) więc jeżeli kupować maszynę, to chyba właśnie wersję dwugłowicową.

Drugi problem to fakt, że aple na Skycolor StormJet 3180 smużą nawet na 1080×720 na niektórych materiałach (tapeta mocno dała się we znaki, dopiero druk na innej maszynie, Mutoh Blizzard, uratowało sytuację). Nie wynika to raczej z profili ani materiałów zastosowanych przy druku. Serwis wykonał podstawowe profile, sam wykonałem nowe i problemu nie udało mi się usunąć, więc odrzucam problem z profilami. Konstrukcyjnie próbowałem wielu tricków i do tej pory żaden nie zadziałał, ale wciąż walczę. Niemniej jest to problem wart odnotowania – przy druku ciemnych apli na wymagających materiałach można zjeść zęby.

Z innych wad, które raczej wymuszają większą uwagę użytkownika niż powodują rzeczywisty problem – Skycolor StormJet 3180 nie ma czujnika końca materiału lub wykrycia podejrzanego oporu (na rolandzie dostaje pauzę i komunikat o problemach z materiałem). Maszyna nie wykrywa wielkości materiału – należy samemu ustawić punkt startowy i prawidłowo ustawić wszystko w ripie. Nieuwaga może skończyć się drukiem na stole grzewczym maszyny a nie na materiale.

Nie ma też stacji serwisowej, gdzie możesz sobie wyczyścić głowicę. Muszę kombinować przy stacji dokującej, by wyczyścić syfy z głowicy i jej osłony. Media-clampy po nałożeniu na materiał potrafią zawadzać o osłonę głowicy przy druku, więc czasem je lepiej zdjąć a nierzadko w ogóle wyjąć i nieco odgiąć gdy są za bardzo podniesione.

Trochę nieintuicyjne jest sterowanie temperaturąstołu. Od momentu, gdy chciałem obniżyć temperaturę do 23 stopni, jeszcze do tej wartości nie spadła. Ciężko mi wyczuć zależność dwóch stopni grzania przedniego stołu i jednego stopnia grzania tylnego stołu do temperatury grzania stołu pod głowicą. Irytuje mnie, że tylni stół po włączeniu grzeje się, jakbyśmy chcieli grilla robić – brak tu jakiejkolwiek kontroli czy wskaźnika aktualnej temperatury.

Skycolor StormJet 3180 – RIP software

Program ripujący to klasyka chińszczyzny – Photoprint, tutaj wydanie DX skycolor edition 10.5.1. Ogólnie nie mam do niego wielkich zastrzeżeń, ale brakuje kilku istotnych opcji. Po pierwsze brakuje opcji drukowania nazwy pliku oraz ilości i numeru danej kopii. Nie można mapować koloru, czyli nie zrobimy podmiany składowej w ripie. Także RIPowanie w locie to fikcja, jeżeli ustawimy szerokość materiału inną niż domyślna (generalnie ciężko wyczuć, kiedy będzie ripował w locie, a kiedy nie…).

Dostępne tryby druku dla Skycolor StormJet 3180 to 360×720, 360×1080, 720×720, 1080×720 i 1440×1080 przy czym osobiście nie dostrzegłem różnicy między 1080 a 1440. Nie można się też łudzić, że ciemniejsze aple będą jednolite przy szybszych trybach. Pozbawioną bendingu aplę osiągniemy dopiero od trybu 720×720 a i to z wykluczeniem kilku kilku ciemnych kolorów. Poniżej polecam drukować jaśniejsze aple lub stosować tryb 360×1080, to niestety daje większe ziarno niż 360×720. Dziwne…

Kontrolę nad Skycolor StormJet 3180 osiągamy poprzez aplet w photoprincie, gdzie mamy możliwość kalibracji i kompensacji rozmiaru druku przy różnych ustawieniach, ale jest to niestety fikcja. Wystarczy założyć nową belkę folii monomerycznej i wydrukować ten am obraz w kilku kopiach, by zobaczyć, jak każdy wydruk różni się długością. Jak podepniesz jeszcze go na nawój to odczujesz różnicę rzędu 1 cm – tendencja jest rozciągająca. Jeżeli jednak włożysz arkusz lub sporo napoczętą belkę i nie zastosujesz nawoju, rozmiar wychodzi prawidłowy, z różnicą wynoszącą może 1 mm.

Kluczowe sprawy dla Skycolor StormJet 3180

Serwis nie żartował, gdy mówił, że czyszczenie captopa flushem jest najważniejsze w tej maszynie. Raz się zdarzyło, że przytkało strupem stację i drukowanie, nie mówiąc o czyszczeniu, było niemożliwe. Prosta na szczęście konstrukcja pozwoliła mi uporać się z tym problemem, ale uwaga – ja miałem pecha i strup utknął w pompce, co zmusiło mnie do niemałych kombinacji, by go rozpuścić i wypchnąć. Skończyło się dobrze, ale przestrzegam jak i serwis przestrzegał.

Podsumowanie

Skycolor StormJet 3180 to maszyna dobra dla grafik fotograficznych i typowych zleceń reklamowych. Potrafi osiągnąć bardzo dobrą jakość na każdym materiale, jednak druk apli jest problemem, który może wszystko popsuć. Jeżeli zależy mi na precyzyjnym rozmiarze, jednolitej apli niezależnie od materiału to drukuję na mutoh blizzard, jednak pozostałe 90% produkcji wykonuje Skycolor StormJet 3180.

Zalety:

  • Praktycznie bezawaryjna
  • Szybka i prosta w obsłudze
  • Wysoka jakość

Wady:

  • Smugi na aplach przy niektórych materiałach – niezależnie od trybów i profili
  • Nie chroni użytkownika przed jego własną głupotą
  • Brak kilku ułatwiających życie opcji w RIPie
  • Nawijarka to jakiś żart.

Moja ogólna ocenia w szkolnej skali to 3+, ale po wymianie nawijarki skłonny jestem dać 4 na szynach.

Sellcast Opublikowane przez:

Samouk, który znalazł pasję w grafice komputerowej, którą praktykuje zawodowo w branży reklamowej. Po godzinach tworzy dla siebie - grafika, teksty, motion design. Uwielbia też patrzeć na świat zza szkła obiektywu.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.